Ostatnio miałam okazję być na „Czarodziejskim Flecie” w Teatrze Wielkim w Łodzi. Dobrze było odświeżyć w pamięci tę piękną operę, na tyle niezwykłą, gdyż śpiewaną w języku niemieckim. Ale na szczęście obecnie w teatrach jest takie nowoczesne udogodnienie jak napisy z tłumaczeniem.
Sztuka, chociaż mająca charakter klasyczny została przedstawiona w nowoczesnej, zadziwiającej, nawet chwilami i zabawnej scenografii. A dialogi między postaciami często były dowcipne i humorystyczne, szczególnie w wykonaniu Tamina. Królowa nocy ja zawsze zdumiewająca swoją przepiękną arią:

Reklamy

Miałam wczoraj okazję być na tej sztuce i cóż pomimo tego, że sztuka grana już 5 lat w łódzkim Teatrze Jaracza cieszy się niesłabnącym powodzeniem – bilety trzeba rezerwować z dwumiesięcznym wyprzedzeniem, lecz wszystko jedno, na sali są dostawiane dodoatkowe krzsełka.

Jest to właściewie sztuka jednoosobowego aktora składająca sie z kilku zbawnych słodko-gorzkich historyjek, opowiadanych z narrację w pierwszej osobie. Kazda przedstawia historię osób z różnych grup społecznych – od bogaczy, przez klasę średnią, aż do żebraków chodzących po ulicy. Każdy z nich ma swoją historię do opowiedzenia, wspólnym mianownikiem których, jest miałkość naszego życia, naszych poczynań i codziennych czyności. Tę włąsnie miałkośc próbujemy zagłuszyć uzywkami, takimi jak prochy, seks, alkochol itp.. Bohaterami nie są kompletni degeneraci raczej normalni ludzie, którymi mogą być każdy z nas. Sztuka ma charakter bardzo uniwersalny, ale jednocześnie zawiera wiele ciekawych odnosników do współczesności i obecnej sytuacji w kraju.