„Tajne przez poufne” to jeden z najbardziej „zjadliwych” filmów braci Coen, właściwie lżejszą wersją ich poprzednich dokonań. Film przyjemnie się ogląda, tak jak komedię kryminalną, sporo tam absurdalnego humoru, gagów i naprawdę można się pośmiać. Aczkolwiek nie należy w tym filmie doszukiwać się głębi, bo ową ciężko znaleźć. Jest to nasz światek przedstawiony w lekko krzywym, satyrycznym zwierciadle. Poza tym film zawiera zgrabnie opowiedzianą historyjkę i naprawdę dobrze napisany scenariusz. Aktorzy zagrali poprawnie, a postać grana przez Brada Pitta naprawdę jest głupkowata do bólu, ale tak właściwie, mało tam ludzi inteligentnych. Cóż czasem inteligencja boli, ale głupota jeszcze bardziej.

Na początku byłam trochę niechętnie nastawiona do tego filmu: ot kolejny kryminał, typowy film dla chłopców, ale im dłużej oglądałam tym bardziej wciągała mi historia o gangsterach i ściągających ich policjantach. Niewątpliwym atutem filmu są wspaniałe role „dinozaurów” kina Al Pacina i Roberto De Niro. Pojawiają się razem tylko we dwóch scenach, ale tak szczególnie zagranych, że na trwale one wpisały się w historię kina. Neil i Vincent są po przeciwnej stronie barykady, ale wiele ich łączy, co więcej odczuwają do siebie coś co można nazwać sympatią. Oboje tak samo są świetni w tym, co robią zarówno jako aktorzy, jako i grani przez nich postacie filmowe.

Druga sprawa wspaniałe zdjęcia L.A. (chcociaż prawdziwa historia na której został oparty scenariusz filmu dzieje się w Chicago). Neil ma tak zapierający dech z piersi widok z okna, że nic tylko kręcić romantyczne sceny na jego tle. (ale o tym ciut później). Dopracowane zdjęcia i montaż, o czym świadczy chociażby ujęcia pokazujące naprawdę niezłą strzelaninę podczas napadu na bank („Wanted” przy tym się chowa), do tego dodajmy klimatyczną muzykę i świetny scenariusz. Dopracowany w szczegółach, rozbudowany, soczysty.

W filmie nie ma złych zagranych rol, nawet drugoplanowych, gdzie bardzo ważną rolę ogrywają kobiety, które kochają , cierpią, wkurzają się na swoich mężczyzn. Dzięki właśnie nim bardzo dobrze jest oddany tragizm głównych bohaterów, brak życia osobistego…

„Gorączka” dla mnie to prawdziwa klasyka kryminału gangsterskiego. Polecam wszystkim, kto jeszcze nie widział, a kto już widział, sądzę, że taki film można konsumować i delektować się nim wiele razy. Moja ocena: 5.

Jak w zeszłych miesiącach w tym poście umieszczam filmy, które oglądam na bieżąco. Pomysł wziął się z chęci oceniania filmów, jak to robią recenzenci w postaci gwiazdek, krzyżyków, kółeczek, oczek itp. Kiedyś myślałam o prowadzeniu zeszytu, czy pliku *.xls z ocenami i wrażeniami, ale blog fajnie nadaje się do tego zadania.

Poprzednie wpisy to:

Filmy wrzesień 2008

Filmy październik 2008

Ale wróćmy do miesiąca bieżącego:

  • Parszywa dwunastka – ocena 5

Nie lubię filmów wojennych, tym bardziej dramatów wojennych, ale ten film naprawdę jest dobry. Uznawany za klasykę gatunku. Bardzo podobał mi się początek tego filmu i rozwój zdarzeń gdzieś do połowy. Później wszytko było przewidywalne. Większość dzielnych żołnierzy-więźniów zginęła, a rozwój zdarzeń dało się przewidzieć, więc siedziałam i czekałam na koniec ostatniej akcji i filmu.

Ale aktorstwo najwyższych lotów – polecam!

  • Quantum of Solace – ocena 4,5

Tym razem będzie o jednej z najbardziej oczekiwanych premier tego roku drugiej części trylogii przygód młodego Bonda w wykonaniu Davida Craiga. Lubię tego aktora, chociaż w filmie był najbardziej zimny i bezwzględny jak tylko może być, co świadczy o tym na przykład wyrzucenie martwego byłego agenta Mathisa na śmietnik tuż po śmierci w ramionach Bonda.

Technicznie film został zrobiony po mistrzowsku, świetne prowadzenie kamery, dużo efektownych akcji, pościgów, wybuchów, strzelanin, jak to w dobrych filmie akcji. Bond rzeczywiście cały czas musi uciekać lub zmagać się z nieprzyjacielami. W tym sensie rzeczywiście, co zarzucają mu  niektórzy krytycy upodabnia się do Bourna. Co więcej jest agentem nieposłusznym i mającym gdzieś zmartwienia swej przełożonej M.

Czego w filmie zabrakło? Według mnie dobrego scenariusza. Pamiętam, gdy obejrzałam po raz pierwszy „Casino Royale” wyszłam z kina zachwycona. „Wow” – pomyślałam, „Naprawdę był to dobry film”. Tutaj scenariusz był chwilami nudnawy. Wątki tajnego zgrupowania ekologicznych terrorystów i reżymu Boliwii zostały tylko lekko muśnięte. Może kontynuacja będzie w następnej części? Nie wiem, czas pokaże. Pojawiły się między czasie 2 „kobiety” Bonda – Kurylenko i Arterton, ale żadna z nich nie była zjawiskowa. Raczej przeciętne dziewczyny, chociaż serii Bonda słynie z ładnych, inteligentnych i niekiedy drapieżnych kobiet.

Plusem filmu jest klimat: ciekawe miejsca, pustynia, niepokojąca melancholijna, z gorzkawą nutą muzyka. Czuć jakiś wewnętrzny ból Bonda, skrywany pod maską chłodu i obojętności.    Podsumowując nie jest to film zły, ale mógłby być jeszcze lepszy. Więc z niecierpliwością czekam na kolejną część. A tym razem proponuję obejrzeć zwiastun:

  • Skarb narodów – ocena 3,5

Dobry film rozrywkowy na wolne popołudnie.  Trochę humoru, trochę akcji, trochę fantastyki. Nie jest może to film najwyższych lotów, ale plus taki, że młodych odbiorców może zainteresować np. historią lub archeologią.

Jest produkcji, Walta Disneya więc może go oglądać z powodzeniem cała rodzina. Brak w tym filmie przemocy, seksu itp, za to są wątki patriotyczne, trochę pościgów i historii.

  • Obsesja – ocena 4.

Jack Nicholson świetnie gra ludzi psychopatycznych, szaleńców lub też ludzi mających problemy ze sobą. W Obsesji potwierdził swą klasę. Polecam z nim „Lot nad Kukułczym Gniazdem, „Lśnienie”. Jego rola Jokera w Barmanach uważam, że przewyższa wychwalanego ostatnio Heatha Ledgera.

Sam film był też dobry, ładne zdjęcia, nastrojowa muzyka i klimat. Ważne pytania o życie i o śmierć. Polecam!

  • Indiana Jones i Ostatnia Krucjata – ocena 6

Uważam ten film za najlepszą część serii o Indianie Jonesie. Majstersztyk, jeżeli chodzi o kino przygodowe. Zresztą Harrison Ford z Seanem Connery utworzyli ponadczasowy duet. Podobała mi się ta historia, nawiązująca do legendy o kielichu św. Graala, a jak zobaczyłam na koniec średniowiecznego rycerza, aż ciarki przeszły mi po plecach.

  • Złoty kompas – ocena 5,5

Wspaniałe bajkowe dzieło fantasy, a jednocześnie chyba najbardziej niedoceniany film zeszłego roku, który zbojkotowały środowiska katolickie. Film jest przepiękny, obsypany nagrodami za scenografię, kostiumy, efekty specjalnie (w tym w pełni zasłużony Oscar). Najlepiej oglądać w kinie, gdzie można na 2 godziny zanurzyć się w bajkowy świat  równoległy – jeden z nieskończenie wiele światów istniejących we wszechświecie. Cieszy mnie fakt, że film wreszcie się ukazał na DVD i który już posiadam w swojej kolekcji.

Film spodobał mi się do tego stopnia, że chętnie zwróciłam się do trylogii Philipa Pulmana pt. „Mroczne Materie”:

Książki na długie godziny mogą zabrać do innych światów, są mroczniejsze i mają bardziej antykatolickie charakter, niż film (czasem aż do przesady). Jest to co prawda literatura dla dzieci, ale dorośli wielbicieli fantasy z pewnością je docenią.

Wracając do filmu wyczekuję następnych części.

  • Hannibal po drugiej stronie maski – ocena 3,5

Może nie powinnam oceniać tego filmu, bo nie jestem wielbicielką  gatunku, ale ten film pomimo licznych wad nie był taki zły. Miał ciekawy początek, był ładnie sfotografowany (widać, że reżyser Peter Webber wcześniej nakręcił takie plastyczne arcydzieło jak „Dziewczyna z Perłą”), ładny soundtrack.

Ogólnie nie nudziłam się i nie wyczekiwałam końca, ale na „Milczeniu owiec” musze przyznać nudziałam się jeszcze mniej, a to jest lepsza kontynuacja tej samej bajki.

  • Mała Moskwa – ocena 5,5

Jeden z lepszych polskich filmów ostatnich lat, chociaż grany w większości przez rosyjskich aktorów. Jakiś czas temu widziałam konkurs na scenariusz na film o tematyce zbliżenia dwóch kultur polskiej i rosyjskiej i właśnie jest to owoc tego konkursu. Fabuła filmu dzieje się w 1968 roku i widz na 2 godziny zostaje przenesiony w tamte czasy, dbalość o detale historyczne jest godna podziwu. Sama historia jest ciekawa, wzruszająca, ma wiele niezapomnanych momentów, np. otwierająca film scena występu głównej bohateki Wiery, scena jak wychodzi ze szpitala z nowonarodzonym nieślubnym dzieckiem i czeka na nią przebity, ale nadal kochający mąż, który mówi: „Nie wiem, czy dałaś imię swojemu dziecku, ale gdyby to zależało ode mnie to chciałbym Wiera, zawsze, tylko Wiera”. Bardo mocna była też scena jak Michał wyskakuje z okna oraz scena potajemnego chrztu katolickiego ormiańskiego dziecka.

Film dobrze oddane charaktery narodowe zarówno Rosjan jak i Polaków, jest wyjaśnienie dlaczego Rosjanie lubią czytać grube książki a Polacy kombinować.

Poza tym film cechuje ładna muzyka, klimatyczne zdjęcia Legnicy, aktorstwo najwyższych lotów. Polecam! A na koniec tytułowa piosenka polsko-rosyjska Ewy Demarczuk w wykonaniu Svetlany Khodchenkovej:

  • Kung Fu Panda – ocena 3,5

Lubię bajki, ale myśłałam, że ten film mógłby być lepszy. Owszem był śmieszny, ale jednak bardzo przewidywalny. Do kin Kung Fu Panda weszła mniej więcej w tym samym czasie, co animacja Disneya Wall-E. Zauważyłam jak ludzie podzielili się na 2 obozy: zwolenników Kung Fu Pandy i zwoleników Wall-ego. Ja osobiście należę do tych drugich. Słyszłam, że Wall-E startuje do nominacji na Oscara za najlpeszy film roku, nie dziwi mnie to film naprawdę epokowy.

Wracając natomiast do Kung Fu Pandy, denerwowały mi nastepujące rzeczy: 1. Ogłądałam bajkę z polskim dubblingiem, i nie podobała mi się maniera wysławiania się misia, podobna do żargonu dresów. 2. Rzecz miś strasznie dostał w kość i ciągłe był potłuczony, co miało być śmieszne, ale u wrażliwszych ludzi mogło wywołać ból całego ciała, poza tym bajka chyba była skierowana do dzieci…3. Żółw-mędrzec za bardzo przypominał mi….. Yodę ze Star Wars.

  • Horton słyszy Ktosia – ocena 5.5

Ta bajka moim zdaniem ma 1 jedyną wadę: otóż jest za krótka. To jest opowieść przenikania się dwóch światów: mikro i makro. Na początku muszę powiedzieć, że ujęła mnie niezwykłość obu dwóch światów: niezwykłe zabawne nieco „prsychodeliczne” zwierzęta i rośliny w dżungli, a świat „ktosiów” to w ogółe bajka – zaskakujące wynalzki, budowle, urządzenia, asymetryczne meble…Chiałbo by się w tym świecie pobyć jak najdłużej…Natomiast, co do głównego bohatera – słonia, jest on naprawdę śmieszny, chociaż by scena przechodzenia przez most powieszony nad przepaścią. Serce ściskało, jak szukał swojego pyłku z Ktosiami posród pola innych podobnych do siebie. Film ma głębokie przeslanie filozoficzne, jednocześnie proste, które może zrozumieć nawet małe dziecko: że być może też jesteśmy pyłkiem, w dużo większym wszechcświece. Jednak jest tam ktoś, kto o nas się zatroszczy. Film idelany nawet dla najmniejszych dzieci, gdyż nawet zło w postaci kangurzycy i jastrzębia żałuje za swoje przewinienia i tak naprawdę staje się dobra…

  • Opowieść podręcznej – ocena 4

Wizja przyszłości w której tylko nieliczne kobiety moga rodzić dzieci. Dość aktualna i przerażająca dla ludzkosci. Są one wykorzystywane jako „podręczne” – kobiety, które rodzą dzieci dla bezdzietnych bogatych rodzin. Świat jest przedstawiony na wyraz konserwatywny i religijny (film miał byc krytyką dla patii republikańsakiej w Stanach Zjednoczonych). Wizja może straszna, ale własnie przez swoją „rozwiązłość” to liberałowi zawinili obecnej sytuacji.

Film o tyle jest fajny, że zmusza do dyskusji. Poza tym całkiem ciekawa historia…

  • Diabelskie nasienie – ocena 4,5

Jak na film science fiction z 1977 roku naprawdę dobrze się trzyma i jest ciekawy. Raczej thriller, niz horror jeżeli chodzi o gatunek. Głównym bohaterem jest superintiligentny  komputer Proteusz, który odmawia między innymi zrobienie schemtatu wydobycia surowców z dnia oceanu, uważając to za nie logiczne postepowanie ludzi. Pewnego dnia stwierdza, że chce być człowiekiem i pragnie „niesmertelnosci”. Dlatego próbuje zapłodnić (jak się okazało z powodzeniem) żonę swojego stwórcy. Film ma zaskakującą koncówkę i zmusza do wielu pytań o istaę człowieczeństwa, logiczność ludzkich postepowań, nieśmertelność itp.

Obejrzane filmy we wrześniu:

  • Mamma Mia – ocena 4,5.

Bardzo pogodna komedia romantyczna w formie musicalu z melodyjnymi piosenkami Abby. Najbardziej błyszczała oczywiście Meryl Streep (i najpiękniej spiewała). Pozostali aktorzy zagrali poprawnie. Film pięknie sfotografowany, prawdziwa uczta dla oka. Aż się chce w przyszłe wakacje wybrać się do Grecji.

  • Podaj dalej – ocena 5.

Uwielbiam tego małego. Świetny był też w AI. Poza tym sama idea filmu jest niesamowita. Film należy do takich dzieł, po obejrzeniu których stajemy się lepszymi ludźmi. Dramatyczny, ale piekny.

  • King Sajz – ocena 3.

Nie wiem dlaczego, ale niektóre kultowe polskie komedie wcale dla mnie nie są śmieszne. Lubie jedynie seksmisję, bo damsko-męskie problemy są zawsze uniwersalne. Nie śmiałam się również na „Misiu”, na King Sajzie przesypiałam, podobało mi się jedynie rola Figury.

Poza tym nic dla mnie ciekawego. Może dlatego, że nie rozumiem stanu politycznego Polski w tamtym okresie?

  • Skazani na Shawshank– ocena 5.

Piękny film, o dążeniu do wolności, o przyjaźnie, o mocy pozostania człowiekiem chociaż warunki zewnętrzne nie zawsze na to pozwalają. Z każdej nawet najbardziej paskudnej sytuacji jest wyjście, trzeba być wytrwałym, konsekwentnym nie porzucać marzeń. Nietypowy film, jeżeli chodzi o scenariusz na postawie prozy Stevena Kinga. Poza tym ujmujące zakończenie jest tego filmu. Tylko nie wiadomo, czy to sen, czy jawa.

  • Co się wydarzyło w Madison Country – ocena 5,5.
  • Wspaniałe aktorstwo Meryl Streep i Clinta Eastwooda. Świetne zdanie: „Chociaż nie wszystkie moi marzenia spełniły się, cieszę się, że w ogóle je miałem”. Poza tym wspaniała historia o miłości, spotkanej ciut za późno.

Nie ma filmiku, bo oglądałam z przerwami i muszę zobaczyć raz jeszcze. Jest jeden z filmów, który można oglądać parę razy. Więc może za jakiś czas dodam nowe spostrzeżenia :-).

  • Miami Vice (2006) – ocena 4.

Coraz bardziej lubię Colina Farrella, chociaż jakiś czas nie wzbudzał mojej sympatii. Ale chłopak się stara. Miami vice jest filmem rozrywkowym i ogląda się go przyjemnie. Poza tym ma w sobie swoisty klimacik, pochmurne niebo, targane wiatrem palmy, ciekawa ścieżka dźwiękowa. Wątek kryminalny ciekawy (coś dla chłopców, wątek miłosny ładnie przedstawiony (coś dla dziewczynek). Może ten film nie przejdzie do historii, ale jest to żywy przykład, że współczesne filmy są coraz lepsze.

  • Rodzinka Robinsonów – ocena 4.

„Iść ciągle naprzód i naprzód :-)”- to dewiza głównego bohatera. Rodzinna, ciepła i zabawna animacja produkcji Walta Disneya. Miło się ogłada, szczególnie z dziećmi (jeżeli ktoś je ma :-)).

Najbardziej w tym filmie polubiłam dinozaura „o bardzo dużej głowie i stosunkowo małych rączkach”.

Dobre na raz.

  • Lśnienie – ocena 6.

  • Jeden z najlepszych horrorów wszechczasów, rezyserii Stanley’a Kubricka na podstawie opowiadania Stevena Kinga Horror na poziome. Kalustrofobiczny i klimatyczny, porusza ważne problemy: samotności, rodziny, niemocy twórczej. Naprawdę się bałam.


  • Star Wars. Wojny Klonów (animacja) – ocena 3,5.

Zabawna rzecz, raczej dla dzieci lub fanów Star Wars. Prekursór serialu telewizyjnego o przygodach Star Wars. Fajne efekty dźwiękowe.

Chociaż jak na produkcję pod którą podpisuje się Lucas poziom mógłby być wyższy. Animacyjnie i rysunkowo nawet nieźle, aczkolwiek twarze bohaterów i ich sylwetki są zbytnio kanciaste. Fajne to zagranie w przypadku robotów, lecz nie ludzi.

  • Fargo – ocena 4

Też zabawne, makabryczne, ale jakoś nie zapadł mi ten film w pamięć. Dziwna historia faceta, który chciał, aby porwali jego żonę. Żałosne. Skończyło się tragicznie i sam sobie facet był winny.

Dużo lepszy był film pod tytułem „To nie jest kraj dla starych ludzi”, ale nie dałabym mu oscara za „Najlepszy film roku”. Dużo lepszy byłświetny epicki film „Aż poleje się krew”.

  • Szklana pułapka cz.3 – ocena 4,5.

Film na którym nie sposób się nudzić, wartka akcja, dużo wybuchów i ściganek. Typowy film dla „chłopców”. Więc jeżeli, któraś dziewczyna chce zrobić przyjemność swojemu misiowi

Kolejny plus tego filmu rola Jeremy Ironsa. Lubię tego aktora w każdym filmie, nawet jeżeli gra czarne chcraktery jest niezwykle ujmujący. Poza tym ego sppojrzenie sprawia, że nejednej dzieczynie szybko zaczyna bić serce ;-).

  • Podpalaczka (1984) – ocena 4.

Kolejny film na podstawie opowiadania Stevena Kinga. Dobrze się ogłądało, ciekawy temat dotykający zjawisk paranormalnych. Dramatyczne zakończenie, podobał miu się.