Obejrzawszy ten film byłam w szoku. Mój stan psychiczny wynikał po prostu z siły i prawdziwości przekazu tego filmu. Nawet parę godzin po obejrzeniu trzymało mnie, „to coś” w środku. Przyklejony żołądek do kręgosłupa, może?

Dla mnie ten film nie miał słabych momentów. Aktorstwo głównych bohaterów Kate Winslet i Leonardo DiCaprio było zaiste genialne, koncertowe. Role drugoplanowe również nadzwyczaj dobre, chociażby Michael’a Shannon’a, który zagrał obłąkanego Johna Givings (nominacja do Oskara za najlepszą rolę drugoplanową).

Przechodząc do treści – film opisuje przeciętne amerykańskie małżeństwo, mieszkające na przedmieściach. On jest pracownikiem biurowym w dużej korporacji, ona zaś gospodynią domową, opiekującą się miłym, białym domkiem i dwójką dzieci. Problem, zaś jest w tym, że bohaterowie wcale nie chcą być przeciętni. Wręcz przeciwnie, oboje są przekonani o własnej wyjątkowości, wyższości nad błahymi sprawami życia codziennego. Główna bohaterka pani Wheeler (Kate Winslet) jest niespełnioną aktorką, Pan Wheeler też uważa się, że może dokonać w życiu czegoś więcej, aniżeli praca za biurkiem w nudnej korporacji, tyle, że sam za bardzo nie wie, co. Więc oboje wpadają na prosty i świetny pomysł, aby sprzedać dom, samochód, rzucić dotychczasowe życie i wyemigrować do Paryża, „bo tam ludzie tak naprawdę żyją, a nie egzystują z dnia na dzień”. Niestety ich plany zostają pokrzyżowane i tutaj zaczyna się dramat, który prowadzi do sytuacji bez wyjścia, istnie patowej, która kończy się…

Nie będę może zdradzać zakończenia, po obejrzeniu, którego znalazłam się właśnie w stanie owego szoku. Powiem tylko, że ten film powinien obejrzeć każdy intelektualista, czy artysta, bo problem Państwa Wheelerów dotyczy wielu z nas. Ja zobaczyłam siebie w tym filmie i pewne sprawy mojego życia wyciągnął ten film na wierzch. Dystrybutorzy reklamowali ten film:, co by było gdyby „Titanic” nie zatonął, czyżby bohaterowie żyli długo i szczęśliwie? Uważam, że takie rozumowanie jest nieco za płytkie, bo wymowa tego filmu jest dużo głębsza.

Gorąco polecam!

Reklamy
  • Incredible Hulk – ocena 5

Edward Norton pociągnął cały film! Może film o wielkim zielonym potworze nie leży, aż tak w moim guście, ale każdy film, w którym wiedziałam tego aktora wzbudza emocje. Chociażby Malowany welon (Painted Veil), Iluzjonista (Illusionist), American History X, czy kultowy Podziemny krąg (Fight Club).

Efekty specjalnie na pewno na dobrym poziomie, ale ta rzecz aż tak nie robi na mnie wrażenia w kinie.

Sokół Maltański – ocena 5.

Czarnobiały film noir. Niesamowity sarkastyczny humor, cięte dialogi, jednocześnie klasa i elegancja. No i scenariusz – ciekawy.

Film czarno-biały i zupełnie innym tempem, niż w filmach współczesnych toczy się tam narracja, ale aktorstwa na Sokole Maltańskim mógłby się uczyć niejeden student filmówki.

  • Trainspotting – 6!

Ciekawy film, świetnie zrealizowany, początki Ewana McGregora, fajne dialogi, no i pouczający! Dobrze jest mieć przyjaciół, ale od niektórych ludzi należy się trzymać daleko!

  • Sylvia – ocena 4

O poetce Sylvii Path, którą mąż, również poeta zdradzał. Tyle, że niewiadomo, czy prędzej ta myśl urodziła się w jej głowie, czy była w rzeczywistości. Zresztą myśli mają to do siebie, że najpierw rodzą się w głowie, a gdy są często powtarzanie materializują się. Dlatego należy zawsze myśleć pozytywnie, no chyba, że jesteśmy masohistami. To trudne i i wymaga kontroli umysłu. Ale może o tym napiszę w kolejnym wątku…

  • Garfield i Festyn humoru – ocena 3.

Raczej dla dzieci, bajkowe kolory, miło się oglądało, ale nic więcej.

Nie dziwi mnie fakt, że w Stanach Zjednoczonych ten film trafił od razu na DVD, pomijając dystrybucję kinową. Lubię komiksy z Garfieldem i jego sarkastyczny humor. Ale jest to bohater ludzi dorosłych, nie dzieci. Odsłania ich słabości i pokazuje stereotyp leniwego, otyłego Amerykanina przed telewizorem. Nie jest to bynajmniej wzór do naśladowania!

  • Planeta małp – ocena 6.

W reżyserii Tima Burtona, muzyka oczywiście Danny Elfman. Ciekawy film, interesująca koncepcja przyszłości, dobry scenariusz, świetna charakteryzacja. Chyba nie mam żadnych zastrzeżeń.

Film zadaje ciekawe pytanie, co by się stało, gdybyśmy nie tylko my byli jedynym rozumnym gatunkiem na Ziemi? Duży plus dla scenarzysty za zakończenie filmu, było naprawdę zaskakujące!

  • Wbrew regułom – ocena 3.

Film otrzymał 2 Oscary (5 nominacji), ale jakoś na mnie nie zrobił większego wrażenia. Może to wina tego, że film oglądałam w telewizji i był przerywany reklamami.

Poza tym nie polubiłam głównego bohatera, był dla mnie antypatyczny, bo wykorzystał nieuczciwie wykorzystał szansę nieobecności konkurenta o rękę  (i nie tylko) dziewczyny.

  • Beowulf – ocena 4

Prosta legenda ubrana w ładnie sfotografowaną animację. Dla fanów fantasy i gier komputerowych RPG. Nie nudziłam się, ale nie jestem pewna czy ten film przetrwa próbę czasu.

Historia o pokusach, które rodzą demony. Na razie nikt się jeszcze im nie oparł. Ale co będzie dalej? Zakończenie otwarte, ale zbyt proste, więc aż takiego wrażenia nie robi.

Pół żartem, pół serio – ocena 6.

Film już widziałam parę razy, ostatnio w tym właśnie miesiącu. Nadal robi świeże wrażenie. Uważam i sądzę, że nie tylko ja, że jest to jedna z najlepszych komedii w historii kina. Świetnie pokazuje stereotypy i różnice pomiędzy kobietami a mężczyznami, a także rzeczy wspólne, ktrym jest na przykład pragnienie miłości.

Poza tym film jest naprawdę śmieszny, szczególnie ostatnie zdanie: „nikt nie jest doskonały!”.

  • Senność – ocena 5

Tym razem film polski. Odkąd pojawił się w kinach poczułam potrzebę, żeby koniecznie go zobaczyć. Nie myliłam się!. Film przedstawia historię 3 ludzi, a właściwie trzech par uwikłanych w trudne związki, mających wiele ze sobą wspólnego, losy których w ciekawy sposób się krzyżują.

Jest to dramat, ale film z bardzo pozytywnym przesłaniem, który zmusza do refleksji nad życiem, nad jego jakością oraz naszymi pragnieniami. Warto obejrzeć!

  • Dróżnik – ocena 4

Zabierając się do ogładania tego filmu myśłałam, że będzie trochę lepszy. Czegoś brakowało, napewno film ma miły klimat, sympatyczni aktorzy. Film o życiu codziennym, o przyjaźni, o samotności, o pasji, ale niektóre wątki były trochę zbędne, np z małą dziewczynką i szkołą, czy dziewczyną w ciąży.

Scenariusz mógłby być ciekawszy, więcej można było dodać zabawnych elementów, jak na przykład zygzakowata jazda samochodem w wykonaniu przyjaciółki Finna.

  • Przetrwać w Nowym Yorku – ocena 5

Po Trainspotting kolejny film o narkotykach. Tym razem rzecz dzieje się w Nowym Yorku. Film opraty na faktach autentycznych, ma dobry scenariusz i naprawdę fajnie się go oglada. Ma kilka naprawdę ładnych scen, chociażby granie koszykówki w strugach deszczu.

Młody DiCaprio zagrał koncertowo. Zresztą po obejrzeniu Infiltracji naprawdę go cenię jako aktora.