muzyka


Tegoroczna Eurowizja wykazała się niespodziewanie wysokim poziomem utworów muzycznych a oglądanie wielkiego widowiska w Moskwie było wielką dla mnie przyjemnością. Jeden ze znanych współczesnych muzyków powiedział, że ludzie powinni cieszyć się, że przyszedł kryzys, gdyż więcej uwagi kierują do sztuki, marzeń, fantazji, niż do wartości materialnych. Sądzę, że jest w tym trochę prawdy, gdyż pierwsze dwie zwycięskie piosenki były o bajkach i marzeniach.

Rzeczywiście bardzo przypadł mi do gustu Alexander Rybak z Norwegii z piosenką „Fairytale”, rozmarzoną, przypominającą klimatem obrazy mistrza Chagalla. Młody wykonawca ma słowiańską duszę, sympatycznie zadarty nos, a jego językiem ojczystym jest rosyjski.

Następna piosenka pt. „Is it True” w wykonaniu islandzkiej młodej wokalistki Yohanny jest po prostu piękna. Ma ładną ścieżkę melodyjną, ciekawą, wprost ze snów, scenografię i również ten rozmarzony, oderwany od rzeczywistości klimat.

A teraz już będzie trochę niechronologicznie pod względem zdobytych punktów, gdyż następna piosenka w wykonaniu Azerbejdżanu nieszczególnie przypadła mi do gustu, chociaż nie była ogólnie taka zła – melodyjny refrenik i niesamowicie prosty, wręcz infantylny tekst. Oczywiście taka piosenka może się podobać większości widzów, lecz ja osobiście wymagam od muzyki trochę czegoś więcej.

Jedna z piosenek zrobiła na mnie bardzo duże wrażenie, chociaż nie okazała się faworytem, a mianowicie Izrael:

Piosenkę zaśpiewał niezwykły duet – izraelska piosenkarka Noa oraz arabska piosenkarka i aktorka Mira Awad. Utwór był wykonany w języku hebrajskim, arabskim oraz angielskim z dźwięcznym refrenem „There must be another way”. Wg mnie ta piosenka ma w sobie ogromną moc i siłę przekazu, gdyż nie od dziś wiadomo, że narody arabski i żydowski nienawidzą się i walczą ze sobą, Tutaj te dwie kobiety okazują sobie gesty przyjaźni, ubrane na czarno, w kolor żałoby płaczą za „both of us” i wierzą, że musi być inny sposób do dojścia porozumienia, niż ślepa przemoc i wojna. Jest to śpiew kobiet, matek, którzy są przeciwko ślepej nienawiści. Można tutaj nawet pójść dalej i zacząć winić mężczyzn i ich testosteron. Ale pozostanę na pięknym i wzruszającym pokojowym przesłaniem tego utworu.

Podobał mi się również bardzo utwór, z którym wystąpiła Bośnia i Hercegowina pt. „Bistra Voda”. Folkowy i melodyczny, słowiański:

A także konkursowa piosenka Estonii w wykonaniu zespołu Urban Symphony z bardzo ciekawą sekcją smyczkową i niezwykłym głosem piosenkarki pt. Rändajad:

Jeżeli chodzi o Rosję, to w tym roku Rosjanie wybrali piosenkę trudną i ambitną, właściwie pełno przeciwieństwo zeszłorocznego wygranego Dimy Bilana. Utwór „Mamo” jest pełen emocji, jest dość kameralny i bardziej skłania się w kierunku piosenki aktorskiej, niż popowego show. Na uwagę tu zasługuje niesamowicie wymowna scenografia, pokazująca powolne starzenie człowieka.

Wspaniałą i również bardzo kameralną piosenkę, zaśpiewała Patricia Kass, przypominająca starą dobrą muzykę francuską uchodzącą już niestety w niepamięć. Gdyż tak, czy inaczej Patricia ma już swoje lata, a godnych następców brak, między innymi pewnie, dlatego Francuzi wysłali tę piosenkarką, już „znanej marki” na koncert. Na bo co mieli zrobić? Wysłać czarnych raperów-emigrantów? Zresztą w Rosji Kaas jest naprawdę uwielbiana.

Podsumowując poziom festiwalu był naprawdę dobry, podobały mi się również niewspomniane powyżej ludowe piosenki Chorwacji, Mołdawii, czy Portugalii, operowy głos wokalistki z Szwecji, a nawet trochę dziwna piosenka z Albanii z „zielonym panem” ;-), którą dam na koniec:

Płytkę Depeche Mode pt. Sounds of Universe” przesłuchałam parę razy i muszę stwierdzić, że całkiem mi się podoba. Mogę napisać „całkiem mi się podoba”, co nie oznacza bezkrytycznego zachwytu, czy uwielbienia, którym darzyłam niektóre ich poprzednie nagrania. Płyta Depeche Mode trzyma swój poziom, jest poprawna, ma wyrazistą linię melodyjną, słuchając jej wiadomo, że taką muzykę mogli nagrać nie, kto inny, ale tylko Depeche Mode. Zabrakło w niej jednak tego czegoś, tego rodzynka, tej przysłowiowej „iskty bożej”, dzięki której niektóre dobra kulturalne robią się kultowe i zaczynają żyć własnym ciekawym życiem. Może nie dostrzegam jednak tego czegoś? Może Panowie z DM robią się coraz starsi i też ciężko im wykrzesać z siebie trochę ognia? Ogólnie utwory nie są złe, ba dużo lepsze niż ogól muzyki, dostępny na rynku.

W „Sounds Of Universe” Depeche Mode duży nacisk położyli na elektroniczne aranżacje utworów. Trochę żałuję, że nie ma w płycie tego rockowego pazura, który można było usłyszeć na takich płytach jak „Ultra”, czy „Songs of Faith and Devotion”. Początek pierwszego utworu sprawia, czy zastanawiamy się, czy nie mamy przypadkiem zepsutego odtwarzacza płyt, ale później już pierwsze dwa utwory brzmią całkiem poprawnie. Trzeci singiel „Wrong” już nam znajomy i grany często dość często przez liczne stacje radiowe brzmi całkiem interesująco i świeżo na tle innych utworów. Następna kompozycja Fragile Tension należy do moich ulubionych na płycie i klimatem przypomina mi „Behind The Wheel”. Natomiast „In Sympathy” to murowany przebój w stylu „Enjoy The Silence” i świetnie nadawałby się na singiel promocyjny. Bardzo ciekawy jest również „Peace” kojarzący mi się zarówno muzyką jak i tekstem z newage’owymi klimatami. Jeżeli chodzi o utopijny „Perfect” najbardziej on współgra z tytułem samej płyty, gdy Dave śpiewa: „On another world by another star. At another place in time. In another state of consciousness In another state of mind. Everything was almost perfect.Everything fell into place. „. Nie sposób natomiast pominą utworu „Jezebel”, jako jedynego na płycie śpiewane go przez Martina – on to potrafi wprowadzić nas w swój zamknięty introwertyczny klimat.

Podsumowując bardzo dobra płyta i pomimo moich niektórych moich osobistych obiekcji warto ją poznać.

1. Napewno Pani Maria Peszek wyróżnia się na tle innych wokalistek, autorek tekstów polsiej sceny muzycznej. Ma dziewczyna w sobie to coś, co sprawia, że warto nią się zainteresowac i przyjrzeć się bliżej jej twórczości.
2. Czy ma szokujące teksty? Nie sądzę, zdarzały się czasem nawet bardziej. Są śmiałe i przesycone erotyzmem, ale na ogól nic strasznie gorszącego w nich nie ma. Ich wartość literacka i poetycka? Jakaś tam jest. Artystka uzywa ciekawych skojarzeń, skrótych myslowych, intersujących kombinacji słownych. Więc talent ma.
3. Czy jest wykreowana przez pr-owców? Nie wiem. Jeżeli kreuje się na kogoś, to na osobę grającą ambitną muzykę dla ambitnych, nieco zmanierowanych ludzi.
4. A na koniec jedna moja uwaga od siebie: moge się zainteresować się Marią Peszek i przesłuchać parę razy jej nagrań z ciekawości. Ale żeby słuchac jej cały czas? Wracać do niej po kilku tygodniach, latach? Słuchać, odczuwając wyraźną przyjemność ze słuchania? Nie…, dziękuję.

koncertWczoraj 13 marca miałam przyjemność posłuchać koncerty słynnego barytona Andrzeja Dobbera – 3 gwiazdy New York Metropolitan Opera w Filharmonii Łódzkiej. Andrzej Dobber jest 3 Polakiem w historii śpiewającym w MET. Ma wspaniałą „ciemną” barwę głosu i śpiewa bezbłędnie i pięknie. Towarzyszyła mu orkiestra symfoniczna Filharmonii Łódzkiej pod dyrygenturą Enrico Delamboye – holenderski dyrygent i pianista, pierwszy dyrygenta Teatru Operowego w Kolonii.

Na koncercie zostały zaprezentowane poniższe utwory:
Verdi Uwertura do opery „Moc przeznaczenia”
Verdi Scena śmierci markiza Possa „Son mio io carlo” z opery „Don Carlos”
Verdi Uwertura do I Aktu Opery „Traviata”
Verdi Uwertura do Opery „Aida”
Verdi Aria Rigoletta „Cortigianni” z opery „Rigoletto”
Verdi Uwertura do Opery „Nabucco”
Puccini Aria Scarpia z Opery „Tosca”
Puccini Intermezzo z trzeciego aktu Opery „Manon Lescaut”
S. Moniuszko Aria Miecznika z Opery „Straszny Dwór”
R. Leoncavallo Intermezzo z opery „Pajace”
R. Leoncavallo Pieśń neopolitańska „Mattinata”

Słynny baryton dwa razy bisował m.in. słynną „Arią miecznika” z opery S. Moniuszko „Straszny Dwór”.

Już jest długooczekiwany singiel grupy! Już nie mogę doczekać się płyty i koncertu! 😀

Wrong, wrong, wrong!

I was born with the wrong sign
In the wrong house
With the wrong ascendancy
I took the wrong road
That led to the wrong tendencies
I was in the wrong place at the wrong time
For the wrong reason and the wrong rhyme
On the wrong day of the wrong week
I used the wrong method with the wrong technique

Wrong
Wrong

There's something wrong with me chemically
Something wrong with me inherently
The wrong mix in the wrong genes
I reached the wrong ends by the wrong means
It was the wrong plan
In the wrong hands
With the wrong theory for the wrong man
The wrong lies, on the wrong vibes
The wrong questions with the wrong replies

Wrong
Wrong

I was marching to the wrong drum
With the wrong scum
Pissing out the wrong energy
Using all the wrong lines
And the wrong signs
With the wrong intensity
I was on the wrong page of the wrong book
With the wrong rendition of the wrong hook
Made the wrong move, every wrong night
With the wrong tune played till it sounded right yeah

Wrong, wrong (Too long)
Wrong (Too long)
Wrong (Too long)
Wrong (Too long)
Wrong (Too long)

I was born with the wrong sign
In the wrong house
With the wrong ascendancy
I took the wrong road
That led to the wrong tendencies
I was in the wrong place at the wrong time
For the wrong reason and the wrong rhyme
On the wrong day of the wrong week
I used the wrong method with the wrong technique

Wrong!

527 lutego w Filharmonii Łódzkiej zagrał zespół „Stare Dobre Małżeństwo”. Zespół promowała nową, wydana w 2008 roku płytę studyjną pt. „Jednoczas”, zawierającą muzyczne interpretacje wierszy Jana Rybołowicza. Jest to 19 studyjna płyta zespołu.


W koncercie miałam okazję uczestniczyć osobiście. Ogólnie nie przepadam za SDM, więc na początku słuchałam z pewną doża neutralności. Lecz później zespół się rozkręcił (przy starszych utworach), publiczność zaczęła klaskać, tupać i pośpiewywać. Z tylu ode mnie siedziała Pani, która tak dobrze śpiewała, że aż żałowałam, że nie jest na scenie, razem z liderem formacji. ;-)


Załączam więc parę na prędce zrobionych zdjęć własnej roboty :-D .


chinesedemocracyfrontNa nową płytę Guns’n’Roses czekaliśmy powyżej 15 lat, ale warto było, gdyż płyta, uważam, należy do najlepszych z ubiegłego roku, jest świadectwem, że stary dobry rock jeszcze nie umarł, a powraca w nowym świeżym walecznym stylu. Chinese Democracy zawiera 14 soczystych rozbudowanych instrumentalnie i melodyjnie kompozycji, a głos Axla naprawdę miło brzmi po tylu latach. Płyta może ma trochę inny styl, niż November Rain, Don’t You Cry czy Down To The Farm, jest bardziej nowoczesna i czuć chwilami wpływ elektroniki, ale nie ma na niej słabych kawałków.

A teraz po kolei:

1. Chinese Democracy – skoczny, mocno otwierający płytę, prawdziwie rockowy z orientalnym intro
2. Shackler’s Revenge – nieco elektroniczny, mroczny, patetyczny, przestrzenny…
3. Better – tylko pozornie spokojniejszy, ale z pazurem, wpadający w ucho, a nawet z nutami sentymentalnymi
4. Street Of Dreams – fortepianowe intro, nawiązujący do utworów „starych” Gunsów, melodyjny
5. If The World – trochę akustycznej gitary i …elektroniki, ale ogólnie dobrze zrównoważony
6. There Was A Time – klasycznie rockowy, z rozbudowaną solówką gitarową, przejmujący…
7. Catcher N’ The Rye – optymistyczny z wieloma niespodziankami muzycznymi
8. Scraped – trochę w stylu Linking Park, nowoczesny
9. Riad N’ The Bedouins – hałaśliwy i niegrzeczny
10. Sorry – spokojny, z nutą melancholii i sentymentu, piękna solówka gitarowa
11. I.R.S – Axl w tym utworze nieźle pokazuje rozpiętość swoich strun głosowych, a poza tym całkiem fajny kawałek
12. Madagaskar – chyba najbardziej mi się podoba na płycie – posłuchajcie, ocenicie sami
13. This I Love – piękna ballada miłosna, chwyta za serce, chwyta.
14. Prostitute – a co najlepsze to na koniec, świetny utwór, aż szkoda się rozstawać z płytą. To kiedy następna?

Następna strona »