Z amerykańskim autorem Deanem Koontzem mam do czynienia po raz pierwszy i muszę przyznać, że jego książka pt. „Watchers” zrobiła na mnie bardzo przyjemne wrażenie. Zadanie miałam o tyle utrudnione, gdyż była to pierwsza moja książka przeczytana w całości po angielsku.

Historia jest logiczne i ciekawie napisane. Brak jest błędów w fabule, bardzo szczegółowe precyzyjne opisy zdarzeń, dobry zarys psychologiczny. Chociaż książka jest na wskroś amerykańska, jednak powiedziałabym, że jest to w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Nie wiem, dlaczego, ale nie przepadam za Stevenem Kingiem, gdyż ma pewną manierę pisania, która mnie trochę zraża, natomiast Koontz? Nawet pokusiłabym się o stwierdzenie, że jest lepszy od Kinga, chociaż zdaję sobie sprawę z tego, że tutaj, wielbiciele Kinga mnie zaszlachtują…;-). Historia miała w sobie nie tylko pierwiastek nadprzyrodzony, który aż prosił się o zastanowieniu się nad naszą kondycją ludzkości, ale powieść również była wzruszająca, dowcipna i oczywiście groźna. Polecam na wakacje!

Advertisements