Muszę przyznać, że ten film mnie mocno zaskoczył. Przez pierwszą godzinę oglądałam bez przekonania, odrobinę się nudząc nie mając zielonego pojęcia, co to za klimat (jest to moje pierwsze zetknięcie się ze Star Trekiem). Natomiast w drugiej godzinie nie mogłam oderwać wzroku, mając w sobie poczucie wielkiego „WOW”. Końcówka niezwykle niespodziewana.

Film bardzo filozoficzny, nawet powiedziałabym egzystencjalny o istocie człowieczeństwa, prymacie serca nad logiką.  Poza tym film ma bardzo ładną ścieżkę dźwiękową autorstwa Jerry Goldsmitha.

Reklamy