Na początku byłam trochę niechętnie nastawiona do tego filmu: ot kolejny kryminał, typowy film dla chłopców, ale im dłużej oglądałam tym bardziej wciągała mi historia o gangsterach i ściągających ich policjantach. Niewątpliwym atutem filmu są wspaniałe role „dinozaurów” kina Al Pacina i Roberto De Niro. Pojawiają się razem tylko we dwóch scenach, ale tak szczególnie zagranych, że na trwale one wpisały się w historię kina. Neil i Vincent są po przeciwnej stronie barykady, ale wiele ich łączy, co więcej odczuwają do siebie coś co można nazwać sympatią. Oboje tak samo są świetni w tym, co robią zarówno jako aktorzy, jako i grani przez nich postacie filmowe.

Druga sprawa wspaniałe zdjęcia L.A. (chcociaż prawdziwa historia na której został oparty scenariusz filmu dzieje się w Chicago). Neil ma tak zapierający dech z piersi widok z okna, że nic tylko kręcić romantyczne sceny na jego tle. (ale o tym ciut później). Dopracowane zdjęcia i montaż, o czym świadczy chociażby ujęcia pokazujące naprawdę niezłą strzelaninę podczas napadu na bank („Wanted” przy tym się chowa), do tego dodajmy klimatyczną muzykę i świetny scenariusz. Dopracowany w szczegółach, rozbudowany, soczysty.

W filmie nie ma złych zagranych rol, nawet drugoplanowych, gdzie bardzo ważną rolę ogrywają kobiety, które kochają , cierpią, wkurzają się na swoich mężczyzn. Dzięki właśnie nim bardzo dobrze jest oddany tragizm głównych bohaterów, brak życia osobistego…

„Gorączka” dla mnie to prawdziwa klasyka kryminału gangsterskiego. Polecam wszystkim, kto jeszcze nie widział, a kto już widział, sądzę, że taki film można konsumować i delektować się nim wiele razy. Moja ocena: 5.

Reklamy