Rozmawiałam wczoraj z mamą przez telefon o celach życiowych, krótko- i długoterminowych planach i doszliśmy do wniosku, że bez sensu jest planować i myśleć, że jak osiągnę cel X, czy Y będę szczęśliwa i będzie fajnie. Bo to nieprawda. Życie dzieje się właśnie teraz i ważne jest aby być szczęśliwym teraz, odpuścić sobie i cieszyć się życiem. Nie znaczy to, że w ogóle nie mieć życiowych planów, dobrze jest je mieć pod warunkiem, że się je rzeczywiście realizuje, a nie żyje się nimi i odkłada się „na później”, „na następny poniedziałek”, „na następny rok”.

Mój ulubiony i cytowany już na tym blogu rosyjski pisarz Vadim Zeland pisze w swoich książkach, że niezrealizowane, „wiszące w powietrzu cele i plany, tylko niepotrzebnie pozbawiają nas życiowej energii i obciążają”. Więc lepiej jest sobie niektóre rzeczy odpuścić albo zacząć je wreszcie realizować, z tym, że najlepiej nie wszystkie naraz.

A postanowienia noworoczne? Może je po prostu zamienić na życzenia noworoczne?

Reklamy